Header Ads
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Resident Evil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Resident Evil. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 września 2010



Czas na małe podsumowanie sezonu wakacyjnego :)
Od razu - przepraszam za brak wpisów, ale jakoś tak - po pierwsze brak natchnienia, po drugie czasu. Jak już miałem ochotę coś napisać - to nie miałem internetu.., i tak to jakoś zeszło :(
Przemyśleń z tego okresu mam sporo - więc i będzie o czym pisać...

Co do wklejonego powyżej teledysku, autobus MAN w którym spędziłem nieco czasu - ma właśnie ok 20 ton ;)
Więc wracając do podsumowań, od połowy czerwca do teraz - w autobusie przebyłem niecałe 14 tys km, ot drobnostka - zaledwie 4 razy przebyta trasa Jaworzno - Carevo (Bułgaria) + 4x kierunek odwrotny :). Dla porównania nasze pilotki + kierowcy tą trasę przebyli kilkanaście razy...



Poza naszym krajem - w Bułgarii przebywałem troszkę ponad miesiąc z czego większa część na przełomie czerwca/lipca. Do tego kilka dni w sierpniu - tym razem w hotelu w Łozencu. Większe podsumowanie tych pobytów - wkrótce :)

Zdjęciowo - wyjazdy bardzo udane, choć mogło być jeszcze lepiej. Zarówno fotki krajobrazowe, jak i sesje zdjęciowe udane :) tu również - więcej przemyśleń wkrótce, jakieś nauczki i dobre pomysły na rok przyszły są...
Do tego w Polsce udane sesje zdjęciowe oraz zloty Max Models, no i niezapomniany - jak zawsze świetny wyjazd na festiwal Castle Party :D
Do - niestety niezrealizowanych planów należy wypad do Petersburga - nad czym strasznie boleje, oraz przynajmniej 3 sesje zdjęciowe - które zmuszeni byliśmy odwołać ze względu na pogodę :/

A poniżej zdjęcia z 2 wakacyjnych sesji...

Car & girls

Mechanic

Bulgarian summer

Bulgarian summer

piątek, 25 czerwca 2010

Znowu w drogę,
w drogę trzeba iść,
W życie się zanurzyć,
Chociaż w ręce jeszcze tkwi.
Lekko zwiędła róża


No i po raz kolejny Nomadek zawitał do Bułgarii jako rezydent. Tym razem podróż dużo mniej nerwowa - w końcu nie pierwszy raz w tej roli ;)
Dużo mniejsza - kameralna wręcz grupa, miejsc w autobusie dużo.
Mniejsza grupa ma swoje plusy (łatwiej się poznać, zaprzyjaźnić), ale i minusy - zwłaszcza, że sporo osób z tej grupy było już niejednokrotnie w Bułgarii, więc nie chcą jeździć po raz kolejny na te same wycieczki... mniej pracy dla rezydenta, ale i dużo większa nuda.
Całą drogę padało (ale to dość normalne), niestety - bułgarski poranek przywitał nas deszczem - a to tylko 70 km od celu, więc "źle się dzieje mocium panie" no nic, jedziemy dalej wierząc - że to tylko przejściowe...
Jasne - przeszło - w większy deszcz...

Dorzucam drew, bo ogień zgasł,
Ciągle burza trwa,
Nagle feria barw i mnóstwo świec,
Ktoś na skrzypcach gra,
Gotyckie odrzwia chylą się
I skrzypiąc suną w bok
I biała pani płynie z nich
W brylantowej mgle.


Niestety - wysiadanie z autokaru w ulewie... rozkwaterowanie - Mariana bierze część ludzi i jedzie z nimi autokarem pod kwatery, ja zostaje z moją trzódką i prowadze ich w kierunku ich nowego wakacyjnego domu.
Wcześniej umawiamy się za 2h na oprowadzenie po miasteczku. Niestety - ten czas nie skłonił chmur, aby sobie poszły w pis-du :P
Więc zwiedzanie również w tak pięknych okolicznościach przyrody...
Wieczorem obchodzę kwatery, aby pozbierać zapisy na wieczór integracyjny w dniu następnym i... oj, widzę - będzie ciężko i ciekawie. Rezydent jednak powinien mieć mocną głowę (i żołądek), bo integracja już się zaczyna. Testowanie czy koniak pliska, czy Słoneczny Brzeg jest lepszy. Ledwo się uratowałem. By wpaść w kolejne testowanie u innych wczasowiczów - które wino lepsze... oj.... przeżyłem (a serio nie było tak źle. Jednak samokontrola działa i nie mogę sobie na zbyt wiele pozwolić).
W grupie mam większość osób starszych (i to sporo) - w moim wieku są zaledwie 3 osoby - wszystkie z rodzinami...
Obecnie siedzę sobie z laptopem na balkonie, sączę samotnie wino... i piszę. Niestety w tym roku przyjechałem tu sam więc nikt nie towarzyszy mi po pracy. Życie...
Obecnie - po 2 dniach przestało padać, ale o tym wkrótce...

A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie
Tłukąc się do okien

niedziela, 5 lipca 2009

A miało być tak pięknie - kamery, wywiady... halo, da się stąd wyjść na miasto? Małżonka się niecierpliwi...

Mieliśmy ze wspólnikiem i moimi bardzo dobrymi kumpelami pojechać samochodem do Bułgarii - do miejsca, gdzie od lat organizujemy wczasy. Ot być kilka dni przed pierwszymi klientami, posprawdzać kwatery, dopiąć wszystko na ostatni guzik. Wspólnik miał sobie rezydentować, ja robić zdjęcia do katalogów/na stronę www i chłonąć atmosferę Careva. W końcu ostatni raz byłem tutaj 4 lata temu i to na krótko...
Oczywiście piękne plany mają to do siebie, że się nie sprawdzają.
Samochód nie zrobiony, sprawy firmowe się komplikują. Pada pytanie "jeden z nas musi zostać tutaj, podociągać sprawy. Dziewczyny jadące z Tobą zapłaciły za wczasy, więc nie ma sensu, żebyś nie jechał. Ale musisz przejąć rezydenturę. Dasz radę".
Jasne - dam radę (dżizasss.... ja pier....lę, PKP....).
Super - w dodatku w tym terminie jedzie 2x więcej osób, bo dwa autokary - w jednym z nich kolonia. Jeszcze lepiej... Kilka narad, kilka spotkań omawiających szczegóły... pożegnanie z dziewczyną zostającą w kraju, szybkie pakowanie... ups czasu mało, a tu już kierowcy z autobusu dają znać, że wyjechali z Krakowa i są na A4...Luz, damy radę - mamy jeszcze ok 40 minut. Proszę ich, aby puścili mi sygnał jak będą na wysokości Chrzanowa - da mi to ok 15 min na dojście do obwodnicy, gdzie się z nimi umówiłem... Spokojnie biorę prysznic, gotuje kawę, kanapeczki się robią, kilka rzeczy przygotowanych do spakowania na końcu. Nagle telefon "jesteśmy na zjeździe z autostrady w Jaworznie"
O żesz k......a z młodej piersi się wyrwało... mieli dać znać wcześniej - mam 5 minut zanim będą w umówionym miejscu, nie ma szans, żebym się wyrobił.
Moduł panika ON, kanapki się nie mieszczą, coli nie ma gdzie wsadzić. Bosko...
Wpadam na pomysł, zmieniam opcję zwinięcia mnie z obwodnicy na światłach, na opcję "zaparkujcie na parkingu marketu, ja tam za chwilę będę" ;) Jestem ok 100m od parkingu, kiedy widzę wjeżdżający autobus. Ufff...
Szybkie przywitanie:
- cześć Nomad
- cześć Andrzej, czekamy na Twojego kolegę tak?
- eee nie, to komplet - to ja jestem tym skazańcem :D


Podjeżdżamy po pierwszych wczasowiczów, sprawdzam listę - 5 osób z Jaworzna. Wsio załadowane, w Katowicach wsiada pilot, on się zajmie dalszymi osobami - luzik.
Postoje Katowice, Pszczyna - mamy już komplet - no to wio, przed nami min. 24h drogi przez Słowację, Węgry, Serbię, Bułgarię...
Pierwsze rozmowy w autobusie, pierwsze "sprawdzanie kto to jest i czemu chce mnie zjeść". Super - wynika z tego, że ekipa jadąca obok mnie jedzie do Careva już 4 raz. I zapewne zna to miasteczko sto razy lepiej. Hmmm ja chcę do domu :D

Droga szybko mija, ot sen, film, książka, piwo, sen, film, sen.... Trochę siedzenia na schodkach pomiędzy kierowcami i rozmów, trochę rozmawiania z osobą siedzącą obok mnie (z tej ekipy doświadczonych...). Zaczynają się orientować, że wiem trochę więcej szczegółów od innych, ale generalnie - na razie jestem jeszcze in coguto...

Granica Bułgarska, następnie malownicza Sophia oświetlona nocą... ostatni postój w Starej Zagorze - telefon do bułgarskiej kontrachentki, że będziemy za około 3.5h. "Dopshe, szekamy za Wami"....

Adrenalina coraz większa, w myślach układane pierwsze zdania i wypowiedzi. Planuje przywitać się jeszcze w autobusie oraz przekazać garść informacji wstępnych. Na ok godzinę przed miejscem docelowym ponownie siadam na schodach (moje ulubione miejsce w autobusie - o ile jadą znajomi kierowcy), rozmawiam z pilotem i kierowcami. Sylwek popiera pomysł przedstawienia się jeszcze w autobusie, ale uznaje - że ludzie jeszcze śpią, więc jest czas...
Ostatnie 20 minut, słucham jak Sylwek opowiada o Bułgarii - ma talent... Nagle "a teraz chciałbym Państwu przedstawić Waszego rezydenta, który będzie się Wami opiekował w czasie pobytu.
Oszzzz k-wa mógł uprzedzić

Sylwek wręcza mi mikrofon, widzę wpatrzone we mnie oczy prawie 50 osób. Oni na pewno chcą mnie zjeść żywcem, te wielkie zęby :D....
- Dzień dobry Państwu, nazywam się Nomad (i za cholerę nie wiem co powiedzieć, wszystkie starannie ułożone mowy właśnie gdzieś wywiało)

sobota, 4 lipca 2009

Od razu na wstępie chcialbym się wytlumaczyć :D

Nie to, że Was nie lubię, czy zapomniałem o blogu :)
Po prostu - przez dwa tygodnie pracowałem w Bułgarii jako rezydent,miałem mieć normalny dostęp do internetu - niestety stało się inaczej. Na początek kilka zdjęć z "ciężkiej" nomadkowej pracy ;)
Jako, że jestem po 27h podróży autokarem do kraju - stąd na bardziej sensowną notkę przyjdzie czas jak odpocznę :D

Od Bulgaria 2009 - prywatne ;)


Od Bulgaria 2009 - prywatne ;)


Od Bulgaria 2009 - prywatne ;)


Od Bulgaria 2009 - prywatne ;)


Od Bulgaria 2009 - prywatne ;)


Oczywiscie żartuje, zdjęcia te zostały wykonane w czasie wolnym od pracy ;)